Czym jest ekonomia cyrkularna i dlaczego jest taka ważna?


W ciągu ostatnich 15 lat globalna produkcja odzieży wzrosła o połowę. Przemysł odzieżowy opiera się głównie na nieodnawialnych źródłach energii, wykorzystuje ogromne ilości wody i wypuszcza do atmosfery więcej CO2 niż międzynarodowe lotnictwo i żegluga. Produkujemy więcej niż jesteśmy w stanie zużyć - w lipcu firma Burberry spaliła ubrania i dodatki, których równowartość oszacowano na 38 milionów dolarów. I to nie był odosobniony przypadek. Każdego roku na europejskie wysypiska trafia około 2 mln tekstyliów. Syntetyczne tkaniny, tak chętnie wykorzystywane w fast fashion, rozkładają się dekady, zanieczyszczają oceany, a ich resztki lądują na naszych talerzach wraz z rybami i owocami morza. W dodatku technologia nie jest na tyle zaawansowana, by umożliwiać ich recykling na większą skalę - elementem odzieży ponownie staje się mniej niż 1% materiałów wykorzystanych do produkcji ubrań. Wzrasta produkcja, skraca się natomiast czas użytkowania rzeczy. Sieciówkowe zdobycze często traktujemy jak produkty jednorazowe - ich jakość nie daje nam za bardzo innego wyboru.

Wśród społeczeństwa rośnie świadomość na temat ciemnej strony przemysłu odzieżowego - czy to za sprawą książek takich jak Odzieżowe niewolnictwo Marka Rabija czy dokumentów wśród których prym wiedzie True Cost. Zauważamy, że obecnie gospodarka funkcjonuje w niemal zupełnie linearny sposób - rzeczy zużyte od razu wyrzucamy (take - make - dispose). Szacuje się, że ponad połowa odzieży z sektora fast fashion ląduje na wysypisku śmieci już po roku użytkowania. W ten sposób zanieczyszczamy środowisko, zużywamy nieodnawialne źródła energii i nie wykorzystujemy w pełni potencjału rzeczy, których się przedwcześnie pozbywamy. Ostatnio więcej mówi się o alternatywnym modelu - circular economy, który, najprościej mówiąc, daje rzeczom drugie życie.

źródło: https://www.mfe.govt.nz/waste/circular-economy

W przyrodzie nic się nie marnuje, a we wzorowanej na niej circular economy, rzecz raz wyprodukowana nigdy nie ląduje na wysypisku śmieci. Pozostaje w obiegu w niezmienionej formie lub jako coś zupełnie nowego. To sposób ochrony naturalnych zasobów, których już teraz wykorzystujemy za dużo - przekroczyliśmy punkt, w którym rocznie zużywamy tyle środków, ile planeta jest w stanie wyprodukować w zrównoważony sposób. Teraz niejako “pożyczamy” te zasoby od przyszłych pokoleń. W idealnym świecie ekonomii cyrkularnej używamy wciąż tych samych rzeczy - pralka pierze, a gdy się zepsuje trafia do naprawy i odnowiona pierze znowu. I rzeczywiście, tak było kiedyś. Producenci szybko jednak uświadomili sobie, że w ten sposób nie uda się napędzać sprzedaży, więc zaczęli celowo produkować sprzęty, które po jakimś czasie psuły się na dobre. Nawet gdyby dało się je naprawić, to nierzadko sama naprawa wynosiła niewiele mniej niż zakup nowego produktu… Do tego dochodzi pragnienie nowości - wypuszczanie co chwilę nowych modeli, wyposażonych w wiele przydatnych funkcji, przez co poprzednie wydają się przestarzałe, choć działają jeszcze zupełnie sprawnie.

Świat ekonomii cyrkularnej polegałby m.in. na produkowaniu rzeczy trwałych, a więc dających się naprawić, używaniu materiałów naturalnych i biodegradowalnych, kupowaniu rzeczy używanych. Tak, to wymaga ścisłej współpracy między producentami, fabrykami, użytkownikami i wszystkimi pomiędzy. W takim modelu zepsuta pralka wraca do producenta, który albo ją naprawia, albo rozkłada na części i z nich robi użytek. Nic się nie marnuje. Kupowalibyśmy raczej usługi niż produkty, co doskonale wyjaśnił Cilian Lohan w swoim wystąpieniu na TadxTalks - zamiast kupować żarówkę, kupujemy usługę dostarczania światła. Kiedy żarówka się zepsuje, producent ją zabiera jako materiał do powstania nowych żarówek, a użytkownikowi dostarcza usługę dalej, tyle że z użyciem “nowej” żarówki, która powstała przy wykorzystaniu materiałów z jej poprzedniczek (takie rozwiązanie zaproponowała Philips).


Przede wszystkim oznacza to zmianę myślenia. Społeczeństwo już powoli uświadamia sobie ogrom błędów współczesnej cywilizacji, która choć dała nam gigantyczne możliwości, wyrządziła wiele krzywd środowisku naturalnemu i jego mieszkańcom (w tym nam samym).
I tą zmianą myślenia możemy zająć się już teraz. Sprawne funkcjonowanie ekonomii cyrkularnej nie zacznie się z dnia na dzień, ale im więcej zrównoważonych praktyk będziemy wymagać od firm, tym więcej nowych rozwiązań będą nam dostarczać. Ograniczenie konsumpcji to konieczność, a pomysłów na minimalizowanie ilości śmieci, które produkujemy możemy szukać na licznych blogach poświęconych tematowi zero waste. Kupujmy tylko to, co jest nam absolutnie niezbędne, a rzeczy które już posiadamy starajmy się naprawiać i pielęgnować tak, aby służyły nam jak najdłużej. W tej chwili najbardziej etycznym miejscem na robienie zakupów są lumpeksy, pchle targi i wszelkie platformy umożliwiające nabycie rzeczy z drugiej ręki. Dla tych, którzy nie lubią przekopywać się przez sterty używanych tekstyliów powstają butiki, w których używane ubrania i dodatki są starannie wyselekcjonowane. Pamiętajmy o recyklingu, a tam gdzie się da całkowicie zrezygnujmy z plastiku.To wszystko małe kroki w stronę ekonomii cyrkularnej i wyraźny znak dla producentów, że oczekujemy od nich zmian. Już teraz powstają nowe tkaniny - biodegradowalny Pinatex z liści ananasa albo Econyl pozyskany ze śmieci znalezionych na dnie oceanów. Patagonia oferuje punkty naprawcze i sprzedaż używanych modeli, Reformation szyje kolekcje z ubrań z drugiej ręki, a Piel tworzy pojedyncze egzemplarze torebek z resztek skór odzyskanych z fabryk. Ekonomia cyrkularna, choć spogląda wstecz i wraca do czasów, kiedy produkowano mniej, a lepiej, wcale nie oznacza cofania się. Wręcz przeciwnie - stawia przed nami nowe wyzwania i szuka rozwiązań dobrych zarówno dla nas, jak i dla planety.

Komentarze