TO VOTE OR NOT TO VOTE


Dzisiaj krótko. Chcę po prostu przypomnieć o tym, że mamy piątek, a po piątku jest sobota, a po sobocie jest NIEDZIELA. W niedziele można dłużej spać, można oglądać seriale, można się relaksować na milion sposobów, można iść do kościoła i na obiad do babci, można iść na piwo ze znajomymi i każdy z tych sposobów na spędzenia dnia jest super, o ile nie zapomni się o jednej ważnej rzeczy – że w tę niedzielę są wybory.
Narzekam na sytuację w kraju i mam do tego pełne prawo – głosowałam. Kto nie głosował niech nie narzeka, bo mógł coś zrobić, a nie zrobił. I każdy kto chciałby teraz przewrócić oczami myśląc „o, naiwna”, niechaj powstrzyma swoje gałki oczne i zada sobie jedno zajebiście ważne pytanie:
Większą szansę, aby coś zmienić mamy działając czy pozostając biernym?
Jak dla mnie to zamyka dyskusję, ale dodam jeszcze, że taka bierność, takie bezmyślne przyglądanie się temu co się dzieje i starcze gderanie o tym jak jest niedobrze na tym świecie, młodym ludziom trochę nie pasuje. A jak już cię kusi by powiedzieć „pierdole te wybory, nic to nie zmienia” to sprawdź czy nie dostałeś odleżyn przypadkiem ty dzielny piewco demokracji.

Komentarze