mieć więcej VS mieć lepiej


Rozstawanie się z przedmiotami nie jest łatwe, zwłaszcza dla kogoś wychowanego w dzisiejszej kulturze nadmiaru. Lubimy kupować, zbierać, mieć. Im więcej, tym lepiej. Zwykle nawet nie zdajemy sobie sprawy z władzy, jaką mają nad nami nasze przedmioty (a za nimi, spece od marketingu, producenci i cała rzesza ludzi, którzy czerpią korzyści z naszych zakupów). Jeden z moich ulubionych cytatów z filmu Fight Club brzmi: “the things you own end up owning you”. Nasza błoga nieświadomość sięga dalej - mało komu chce się zagłębiać w powody, dla których sieciówkowe ubrania są tak tanie albo w jaki sposób wygląda ich produkcja i przede wszystkim - jak bardzo cierpią na tym ludzie i środowisko. Mamy tendencję do uciekania od niewygodnych faktów - wiedza oznacza świadomość, a ta nie pozostawia miejsca na przypadkowe wybory. Oznacza, że albo dajemy przyzwolenie albo nie. Te dwa powody - chęć świadomego życia, w którym to ja podejmuję decyzje na swój temat oraz nieetyczne postępowanie firm produkujących w zasadzie wszystko zadecydowały o tym, że dawno, dawno temu postanowiłam uważniej przyjrzeć się swoim zakupom. 

Miałam swoje wzloty i upadki, bo, po decyzji odcięcia się od sieciówek, zakochałam się w lumpeksach i skończyłam z szafą pełną etycznych, ale niepasujących do mnie ubrań. Efekt poszukiwania własnego stylu. Nie dalej jak kilka dni temu pozbyłam się czterech dużych toreb ciuchów, których nie lubiłam (ale wiedziałam, że są świetne i da się je fajnie ograć w stylizacji - tylko po co, skoro nie czułabym się w nich sobą?). Minęło trochę czasu, ja swoje przeżyłam i zaczęłam wyraźniej czuć swój styl. Wszystko w swoim czasie, dobrze było poeksperymentować na szmateksowym polu, nie szkodząc przy tym nikomu. Wiem, że jeszcze bardzo długa droga przede mną, bo zakupy nie kończą się przecież na ubraniach. 
Najłatwiej było mi ograniczyć ilość posiadanych rzeczy w temacie wystroju wnętrz. Tutaj zakupy w ogóle mnie nie kuszą, bo pusty pokój sprawia mi większą radość niż dodatki. Łatwiej w nim o skupienie, choć czasem mam ochotę przynieść jakieś dziwactwo z pchlego targu. Możliwe, że w końcu to zrobię, jeśli trafię na coś, co mnie oczaruje. Bo nie chodzi mi o to, żeby nie kupować, tylko o to, by kupować mądrze.  

To nie jest wpis o minimalizmie, bo po wyznaniu o mojej dużej szafie stało się już chyba jasne, że minimalistką nie jestem. Bardzo wiele mnie w tym nurcie inspiruje i podoba mi się, że dobra materialne schodzą tu na drugi plan. Do tego też dążę w swoim życiu - by przedmioty nie przysłaniały mi tego, co naprawdę ważne, a jeśli już je nabywam, chcę by pochodziły z dobrego źródła. Kiedy już raz uporządkowałam swoją przestrzeń, pozbyłam się niepotrzebnych rzeczy i przestałam bezmyślnie kupować, każdy kolejny przedmiot, który do mnie trafia, musi być a)uzasadniony b)wymarzony c)etyczny.

Obserwuję ogromną zmianę w moim podejściu do rzeczy. Z jednej strony nie są dla mnie najważniejsze, nie zazdroszczę innym, że mają więcej albo drożej i nie skupiam na nich za bardzo uwagi (to także efekt pracy nad niskim poczuciem własnej wartości, czynnikiem w dużej mierze odpowiedzialnym za konsumpcjonizm). Z drugiej strony darzę je większym szacunkiem, dbam o nie i cieszę się tymi, które posiadam. To naprawdę wspaniałe uczucie wracać do pokoju, który jest wizualnie uporządkowany, w którym można odpocząć. Miło jest raz na jakiś czas kupić coś w lumpeksie, co jest nie tylko groszowym skarbem, ale też upragnionym elementem, który ponownie trafił w obieg zamiast na wysypisko śmieci. Fajnie przypomnieć sobie, że kupno jedynej grafiki, która wisi na mojej ścianie zostało poprzedzone miłą rozmową z jej twórcą, a kilka innych przedmiotów wspiera młodych polskich projektantów. To jest po prostu dobre uczucie, otaczać się przedmiotami, które są przemyślane, chciane i etyczne. I to dla każdego oznacza coś innego, bo przecież nie każdemu marzy się minimalistyczne mieszkanie w skandynawskim klimacie. Ale niezależnie od gustów i potrzeb, każdy jest w stanie ograniczyć ilość posiadanych rzeczy i przede wszystkim, mądrzej wybierać te, które już zdecyduje się zakupić. 

Komentarze